Doniesienia z konferencji międzynarodowych ujawniły, że dotychczas niefrasobliwie igraliśmy mikrokosmosem jakim jest mikrobiom człowieka. To nie kwestia mody która przyszła po komórkach macierzystych i nowotworach jak sugerują niektórzy dziennikarze. Ważność tego zagadnienia przebiła się właśnie przez szum informacyjny i stare trendy. Rok 2017 był rokiem podsumowań wieloletnich projektów badających mikrobiom człowieka. Mimo elitarnego charakteru zjazdów i konferencji, bez obecności prasy informacje z nich błyskawicznie dotarły do zainteresowanych powodując gwałtowne zwiększenie nakładów na badania mikrobioty i rozwój medycyny spersonalizowanej. Jednak pierwszymi reakcjami były zaskoczenie i przerażenie wobec skali zaniedbań, szkód i konsekwencji jakie spowodowaliśmy w naszym wewnętrznym mikrośrodowisku.

Dlaczego? Nawet garść faktów mówiących z czym mamy do czynienia może być zaskoczeniem dla wielu. Nie jesteśmy sami – nasze ciała zamieszkuje 100 bilionów mikroorganizmów. Jest ich 10 razy więcej niż naszych komórek i zawierają 100krotnie więcej genów niż nasze komórki. Właściwie można zapytać – kto w kim mieszka? Sama mikroflora układu pokarmowego może mieć masę do 2 kg. Mikrobiom to zróżnicowana społeczność symbiotycznych, komensalnych i patogennych mikroorganizmów tworzących endoekologiczny system organizmu. To najgęstszy ekosystem na Ziemi i ma największy wpływ na różne obszary fizjologii człowieka oraz jego odporność na wiele chorób. Jest to interaktywny układ, który broniąc nas potrafi zsyntetyzować ponad 20 tysięcy substancji podobnych do antybiotyków, wytworzyć aminokwasy należące do grupy egzogennych, dostarczyć prekursorów glutationu, przekształcić białka których nie tolerujemy, zdezaktywować toksyny, wytworzyć substancje żółciowe i hormonalne odciążając nasze gruczoły.

Poprzez jelitowy splot nerwowy nasz mikrobiom wpływa na wegetatywny układ nerwowy regulując pracę narządów, na układ endokrynny, odpornościowy i hemostazę. Mikrobiota ma ogromny wpływ na nasze nastroje, a nawet decyzje. Wiele problemów jak depresje, fobie a nawet schizofrenia może mieć przyczyny w nieprawidłowej mikroflorze. Prozaiczne napady łakomstwa, apetyt na słodycze są ostrzegawczym sygnałem zwiększenia się ilości bakterii potrzebujących węglowodanów, zbiorczo określonych jako firmikuty, odpowiedzialnych za zaburzenia gospodarki cukrowej i tycie. Zaburzona mikrobiota wpływa nie tylko na układ pokarmowy, ale również schorzenia ogólnoustrojowe. Obecnie szacuje się, że co najmniej 15% chorób nowotworowych i ok. 20% chorób autoimmunologicznych jest spowodowanych przez zaburzenia składu mikrobioty. Bez przywrócenia jej prawidłowego stanu możemy zapomnieć o opanowaniu cukrzycy zagrażającej już połowie ludności w krajach rozwiniętych. Jednocześnie statystyka brutalnie pokazuje, że 70% (!) populacji świata cierpi na dysbiozę związaną z degradacją mikrobioty. Nadużywanie leków, konserwanty, abiotyczna żywność, nadmiar węglowodanów, brak produktów z naturalnej fermentacji – listę można ciągnąć.

Jak skutecznie przeciwdziałać problemowi który ujawniły programy badawcze? Bogata czołówka krajów momentalnie zaczęła rozwijać analitykę DNA mikrobiomu, medycynę spersonalizowaną, zarzuciła rynek probiotykami. Rozwiązania równie drogie co nieskuteczne patrząc na efekty w skali społeczeństw. Obserwuje się też dwa zjawiska: ogromne zwiększenie środków finansowych na badania mikrobiomu człowieka (HM), pochodzących ze źródeł niepublicznych i uruchomienie równie dużych środków państwowych na tworzenie rozwiązań administracyjnych, które mają wspierać te badania, a w praktyce kontrolować ich efekty. Nie trzeba dodawać, że ta druga strona zjawiska jest bardzo niepokojąca.

Świat naukowy na szczęście nie jest jednobiegunowy. Rosyjska medycyna akademicka jest w tych badaniach bardzo zaawansowana. Co ważne, jest o wiele bliżej modelu terapii naturalnych. W Rosji naukowcy nie są poddani tak wielkiej presji wielkich korporacji farmaceutycznych, które oczekują, że wyniki badań pozwolą im nie tylko zwiększyć zyski ale też jeszcze lepiej kontrolować populację. Rosjanie od wielu lat zajmowali się zagadnieniami dysbiozy i poszukiwali rozwiązania prostego, niedrogiego i skutecznego dla każdej osoby. Najbardziej obiecująca wydawała się suplementacja przez probiotyk zawierający większość grup szczepów mikroorganizmów zasiedlających układ pokarmowy. Stworzenie takiego probiotyku wcale nie jest łatwe. W jelitach zdrowego człowieka występuje 70-90 gatunków symbiotycznych. W dodatku u poszczególnych osób nie są one identyczne – są tak indywidualne jak odcisk palca. Czyli musimy dysponować preparatem zawierającym ok. 90 gatunków z maksymalną dyferencjacją szczepów (linii). Wtedy dopiero mamy szansę, że część z tych mikroorganizmów skolonizuje endośrodowisko jelitowe. Doświadczenia Zachodu ze stosowaniem przeszczepu mikroflory kałowej pobranej od członków rodziny pacjenta pokazały stopień trudności zagadnienia. Drugim problemem jest pożywka. Musi być tak dobrana aby odpowiadała wszystkim mikroorganizmom. Trzeci problem: trafiając na zubożone środowisko jelit nie wszystkie bakterie będą się rozwijać. Dla nich należy przygotować inne mikroorganizmy, które rozwiną się jako pierwsze tworząc korzystne środowisko. Ten problem również zauważono przy przeszczepach mikrobioty. Endoekologiczny system organizmu rozwija się stopniowo od urodzenia. Nie da się przeskoczyć pewnych etapów w sytuacji, gdy już doprowadziliśmy mikrobiotę do degradacji. Żaden z obecnych na rynkach probiotyków nie spełniał tych wymagań. Zawierając od 1 do 25 szczepów (często tzw. przemysłowych) w nikłym stopniu wpływał na kondycję układu pokarmowego.

Szukając rozwiązania uczeni z Uniwersytetu w Tomsku i Instytutu Biolit analizowali najbardziej obiecujące pokarmy pochodzące z naturalnej fermentacji: ziarno kefirowe z Tybetu, kombuchę, kumys z terenów Azji Środkowej, kurungę, czang. W wieloletni program badawczy włączyli się paleomikrobiolodzy z Kazachstanu. Szukano tam, gdzie tradycja takiej żywności jest najstarsza, gdzie setki lat dany zaczyn fermentacyjny był wykorzystywany. Poszukiwania najbogatszego składu zakończyły się sukcesem. Ludy żyjące na terenach od Amuru do Donu, włączając Buriację i Mongolię dopracowały się uniwersalnego zestawu mikroflory, który utworzył się na przestrzeni długiego okresu czasu i okazał się najbardziej odpornym na negatywne czynniki środowiska zewnętrznego. Mikroorganizmy pozyskane z wnętrz czelaków i torchi (naczynia do kiszenia) stały się bazą do stworzenia preparatu Biota-1, spełniającego wcześniejsze założenia. Biota-1 zawiera również bakterie, które rozwijając się jako pierwsze tworzą w jelitach środowisko do wybudzenia i rozwoju symbiotycznych szczepów. Ciekawostką są wyniki testów na sekwencję DNA. Pokazują one, że poszczególne varietas mikroorganizmów mogą „pamiętać” jeszcze czasy Czyngiz-chana.

W skład kompleksu mikroorganizmów Biota wchodzą (wymieńmy tylko rodzaje) bakterie kwasu mlekowego, bifidobakterie, paciorkowce kwasu mlekowego, bakterie propionowe, bakterie kwasu octowego, oraz drożdżaki Torulopsis ziaren kefirowych. Bioaktywnymi składnikami wykazującymi oddziaływanie immunogenne są małocząsteczkowe oligopeptydy ze średnią molekularną masą koło 2400 Daltonów, laktoferyna, laktoglobuliny, glikomakropeptydy, a także witaminy grupy B (również B12, B17), PP i inne. Sa tu też sole buforowe propionowe, oleinowe, octowe, wapniowe, sodowe, oraz bakteriocyny (antymikrobowe metabolity bakterii kwasu mlekowego).

Ponieważ testy wskazały, że łączenie w jednym preparacie probiotyku z prebiotykiem jest niewskazane (resztkowa wilgotność w połączeniu z pożywką może wybudzać bakterie) – powstał preparat Biota-2, zawierający inulinę, asparaginę, śluzy, sitosterol, stigmasterole, fitosterole i cały zespół minerałów w postaci koloidalnych chelatów potrzebnych mikrobiocie – pochodzące ze mikronizowanego korzenia łopianu. Polisacharyd inulina pozyskana z łopianu cechuje się specyficzną budową cząsteczek, niezwykle przydatną jako pożywka mikroorganizmów. Razem obydwa preparaty tworzą binarny zespół Biota Complex.

Binarne rozwiązanie jest najskuteczniejsze, choć jak widać na rynku – niechętnie stosowane przez firmy, głównie z powodu dodatkowych kosztów. Dochodzi czasem do swoistego paradoksu. W preparatach będących połączeniem probiotyku z prebiotykiem osłabia się dodatkowymi procesami zdolność mikroorganizmów do rozwoju. Licytowanie się ilością komórek danego szczepu staje się tylko zabiegiem marketingowym wobec słabej żywotności symbiontów. Każdy mikrobiolog doskonale wie, że szybkość namnażania się pełnowartościowych bakterii jest tak duża, że różnice początkowe w krótkim czasie przestają się liczyć. Ważna jest przede wszystkim jakość i żywotność wprowadzonych szczepów. Niefachowcy mogą popatrzeć na szybkość reakcji zakwasu chlebowego czy drożdżowego ciasta.

Na marginesie szczegółów technologicznych można wspomnieć, że na potrzeby produkcji nie używa się „zwykłego” mleka. Na wybranym ekologicznym terenie stworzono warunki do hodowli wielkiego stada krów o różnych fazach okresu laktacji, żyjących w warunkach wolnego wypasu. Produkcja od etapu udoju mleka do zakwaszania jest certyfikowana zgodnie z międzynarodowym systemem dobrowolnej certyfikacji BR EES № 1S001.0017.

Zastosowanie preparatu Biota Complex w praktyce klinicznej wykazało niezwykłą skuteczność w usuwaniu dysbiozy i chorób układu pokarmowego. Preparat został również wykorzystany w programach rehabilitacyjnych dla pacjentów onkologicznych, obniżeniu odporności i poprawie odpowiedzi immunologicznej (alergie, autoagresja), zwalczaniu zaburzeń metabolicznych, cukrzycy, otyłości. W sytuacjach wymagających długotrwałego stosowania preparatu przygotowano przepis przygotowania napoju z kwaśnego mleka, pozwalający na zwiększenie ilości probiotyku i obniżenie kosztów kuracji. Osoby nie tolerujące mleka mogą przygotować napój na bazie miodu. Więcej szczegółów dotyczących preparatu i kuracji znajdziecie  Państwo w części strony bioliteurope.pl poświęconej opisom produktów.

Analizując preparaty Biolit pod kątem użycia jako ekwiwalentu organicznej, bogatej diety należy stwierdzić, iż większośc z nich jest prebiotykiem dla naszych pożytecznych bakterii. Stosowana we wszystkich preparatach unikalna technologia zimnej ekstrakcji  wodnej zachowuje identyczną bioaktywność składników jak w żywych organizmach. Dla przykładu Populin base czy  Achillan wesprze mikrobiotę, poprawi sekrecję i pracę dróg żółciowych, Toksidont-Maj, wszystkie  preparaty skierowane dla cukrzyków  – Glukominy: Witamiks Glukomin, Achillan Glukomin, Wienorm Glukomin, Flawigran Glukomin, Galega-Glukomin dostarczą naturalnych polisacharydów, pomogąją odżywiać mikrobiotę. Dzięki wszystkim innym naturalnym składnikom czynnym w preparatach Biolitu jak: fitoncydom, kwercetynie, asparaginie, lignanom, arktyinie, antyoksydantom, fleboprotektorom – wzmocnią wątrobę, naszą odporność, wpłyną na dobrą jakość naszego życia, również przy udziale mikrobioty jelit.

Polska premiera preparatu miała miejsce na międzynarodowej konferencji Euromlecz 2018 w Ciechocinku, gdzie wystąpiła prof. Walentyna Burkowa, dyrektor generalny Instytutu Naukowo-Badawczego BIOLIT. Prezentacja spotkała się z dużym zainteresowaniem polskiej branży mleczarskiej, dobrze świadczącym o świadomości i trendach w Polsce. Niedoceniane zagadnienie odbudowy mikrobioty wymaga znacznie obszerniejszych i fachowych omówień. Wykorzystanie regeneracji mikrobioty w terapii wielu chorób jest przedmiotem odrębnych opracowań opartych o praktykę kliniczną. Zapraszamy wszystkie zainteresowane osoby i podmioty do współpracy w zakresie upowszechniania wiedzy syberyjskich naukowców.

Translate »