Kazimierz Kopczyński

red. B.Sygit

ZŁOTA KSIĘGA JUBILEUSZOWA

Brunon Hołyst,

Wyd Fundacja UBI SOCIETAS IBI IUS

Uniwersytet Łódzki 2015

FILOZOFICZNE ASPEKTY SAMOBÓJSTWA

Są tylko dwa poglądy na życie, odpowiadające dwoistości, jaką jest człowiek: stworzenie zwierzęce i duch. Zgodnie z pierwszym poglądem zadaniem człowieka jest żyć, cieszyć się życiem i wszystko w nie wkładać. Drugi pogląd jest następujący: sensem życia jest umieranie.

Søren Kierkegaard

Ale u podstaw filozof immanentny w całym wszechświecie dostrzega jeno tęsknotę, najgłębszą tęsknotę za absolutnym unicestwieniem i słyszy jakby wołanie przenikające wszystkie sfery niebieskie: Wybawienia! Wybawienia! Śmierć naszemu życiu! I pocieszającą na nie odpowiedź: Wszystkie znajdziecie unicestwienie i doznacie wybawienia.

Philipp Mainländer

Samobójstwo zawsze jest grzechem, gdy za przyczynę ma jakiś szczegół, a nie całość życia.

Fryderyk Hebbel

Wprowadzenie

W niniejszym eseju interesować nas będzie przede wszystkim tzw. samobójstwo egzystencjalne, a więc czyn motywowany nie konkretną sytuacją życiową, lecz doświadczeniem absurdu egzystencji. Albert Camus przekonywał, że głównym problemem filozofii jest samobójstwo, musi ona bowiem odpowiedzieć na pytanie, czy warto żyć.1 Większość ludzi rozstrzyga tę kwestię pozytywnie, choć bezrefleksyjnie. Życie ludzkie nie może jednak zostać przeżyte wyłącznie jako szereg powtórzeń wzoru gatunkowego – jak zauważa Erich Fromm – to człowiek musi żyć. Jest bowiem jedynym zwierzęciem, któremu natura nie stwarza domu, które czuje się wypędzone z raju, jedynym zwierzęciem, dla którego jego istnienie stanowi problem, który trzeba rozwiązać i od którego nie można się uchylić.2

Samobójca egzystencjalny – pisze Stefan Chwin – jest bowiem nie tylko kalkulującym umysłem, który rachuje na zimno zyski i straty z istnienia. Ocenia istnienie sercem, oddechem, wzrokiem i dotykiem. Świat wewnętrzny jego samobójstwa łączy w sobie uczucia, myśli, obawy, ambicje, nadzieje, wrogości, doświadczenia wyobraźni i wahania moralne o czasem bardzo wysokiej temperaturze emocjonalnej.”3

Dramat egzystencjalny w obliczu absurdu istnienia, bezsensu życia i świata, ukazany został znakomicie w wielu dziełach literackich i filozoficznych. Głęboką, wszechstronną i niezrównaną refleksję w tym zakresie stanowią dzieła Èmila Ciorana.4 Poglądy filozofów na samobójstwo zaprezentowane zostały w pracach Jana Marxa5 i Stanisława Kijaczko6. Leksykon samobójców opracował Piotr Sarzyński7. Jest to zbiór ponad 490 biogramów ludzi, którzy sami zadali sobie śmierć. To postaci historyczne, biblijne, mitologiczne i literackie. Decyzjom niektórych z nich towarzyszyła głęboka refleksja egzystencjalna. Metafizyka unicestwienia po mistrzowsku przedstawiona została w pismach Philippa Mainländera, które w Polsce mało znane, przeżywają obecnie swój renesans.8

Samobójstwo egzystencjalne w czystej postaci nie należy zapewne do częstych, jednakże poczucie absurdu istnienia, refleksja nad ogromem zła i cierpienia w świecie, staje się udziałem coraz większej liczby ludzi. Technicyzacja i informatyzacja świata nie sprzyja wprawdzie refleksji, rodzi pustkę duchową i kryzys wartości. Ale właśnie w obliczu tego kryzysu wzmaga się potrzeba sensu. Czy można go odnaleźć w dzisiejszym świecie i czy przyszłość nieść może jakąś nadzieję? Czy samobójstwo jest logiczną konsekwencją namysłu nad światem? Wreszcie czy człowiek jako gatunek znalazł się na drodze do samounicestwienia? A może samozagłada wpisana jest immanentnie w strukturę i ewolucję Kosmosu? Czy można mimo wszystko dostrzec jakieś światełko w tunelu? Niniejszy tekst ma stanowić przyczynek do zastanowienia się nad tymi pytaniami. Odpowiedzi na nie zgłębiali przez wieki myśliciele i filozofowie. Są one jednak tego rodzaju pytaniami, które domagają się stawiania ich wciąż od nowa.

Prawo egzystencji

Prawem egzystencji jest: im mniej ma ona znaczenia, tym jest łatwiejsza (życie roślin jest łatwiejsze niż życie zwierząt, zwierząt łatwiejsze niż człowieka, dziecka niż dorosłego, człowieka prostego niż wykształconego itd.). Dlatego światowa mądrość zmierza stale ku uczynieniu życia czymś mało znaczącym (obalenie ideałów, wyższych dążeń itd.), ponieważ w ten sposób staje się ono łatwe.”9 Ta myśl Kierkegaarda może stanowić właściwy drogowskaz dla dalszych rozważań nad samobójstwem egzystencjalnym. Człowiek według tego myśliciela jest dwoistością: stworzeniem zwierzęcym i duchem, duch zaś jest niepokojem. Im wyższy rozwój duchowy człowieka i bardziej znaczące życie tym więcej sprzeczności i dylematów, tym bogatsza refleksja nad sobą samym i światem.

Samobójstwo jest zawsze zamachem na duszę – stwierdza Brunon Hołyst – i pyta, czy wolno nam ratować ciało, jeżeli nie potrafimy ratować ducha? I słusznie zauważa, iż ratując tylko ciało nie przywracamy życia, ożywiamy jedynie ciało. Uzasadnieniem ratowania samego ciała pozostaje nadzieja, że w pewnym momencie uda się uratować w tym ciele też duszę.10

Jednak zgodnie z prawem egzystencji sensem życia człowieka jako ducha jest umieranie. Żyć, cieszyć się życiem i wszystko w nie wkładać – to zadanie człowieka jako stworzenia zwierzęcego.

Warto byłoby w tym miejscu przyjrzeć się samobójstwu w świetle badań antropologicznych i kulturowych. Otóż Jean Améry stwierdza, iż dobrowolna śmierć była zawsze i wszędzie.11 Także Piotr Sarzyński pisze, że ludy pierwotne z reguły nie traktowały samobójstwa jako czegoś nagannego.12 Tadeusz Ślipko zauważa natomiast, iż istnieją ludy pierwotne, które nie mają zasadniczo rzecz biorąc pojęcia samobójstwa, a zrozumiawszy o co chodzi, uważają je za pospolity nonsens godny politowania.13 Erich Fromm poddał analizie trzydzieści kultur pierwotnych, mając na uwadze opozycję agresywność-pokojowość. Wyróżnił wśród nich społeczeństwa afirmujące życie, do których należą m.in. Indianie Zuni. Mężczyźni nigdy nie zachowują się gwałtownie i nie biorą pod uwagę przemocy, nawet wówczas, gdy żona jest im niewierna. Nawet inicjacja nie jest u Zuni poważnym przeżyciem. Morderstwa właściwie się nie zdarzają. Samobójstwo jest zakazane. Według ich określeń dobry człowiek to taki, który ma „przyjemne obejście, ustępliwy charakter i szczodre serce”.14 U Eskimosów zaś – jak donosi Marcel Mauss – samobójstwa są częste. Panuje u nich obyczaj, że stary Eskimos, który nie może sam się wyżywić, nie jest zdolny już do łowienia ryb i polowania, odchodzi z grupy i popełnia samobójstwo. Dzieje się to jednak za przyzwoleniem grupy i zgodnie z obowiązującymi w tej kulturze normami etycznymi.15

Tak więc w kulturach pierwotnych samobójstwo istnieje, choć nie wynika ono zwykle z poczucia absurdu istnienia. Ludzie wyrafinowani intelektualnie, skłonni do autorefleksji, do stawiania sobie pytań egzystencjalnych, wśród których pytanie o sens istnienia należy do fundamentalnych – częściej dochodzą do konkluzji, że ich życie, jak życie ludzkie w ogóle jest absurdalne i jako jedyne, bo definitywne, rozwiązanie owej absurdalności wybierają samobójstwo. Jan Marx pisze, że życie w ich świadomości jawi się jako gigantyczna cela śmierci, z której kolejno jesteśmy zapraszani na egzekucję.16 Stefan Chwin zauważa zaś, że już w epoce romantyzmu doszło do głosu silne przekonanie, że samobójstwo nie jest prostym skutkiem zaburzeń psychicznych, lecz przypadłością dusz o filozoficznych uzdolnieniach.17

Wydaje się jednak, iż prawo egzystencji sformułowane przez Kierkegaarda wymaga istotnego uzupełnienia. Czy ewolucja od człowieka prostego do wykształconego oznacza równocześnie rozwój ducha? Czy rzeczywiście, ogólnie rzecz ujmując, egzystencja dla człowieka współczesnej cywilizacji stała się bardziej znacząca? Kierkegaard nie doczekał czasów cywilizacji technicznej i epoki Internetu. Regres duchowy ludzkości objawiłby mu się prawdopodobnie z pełną wyrazistością.

Już Émile Durkheim ponad sto lat temu pisał: „To, że obecnie ludzie popełniają więcej samobójstw niż dawniej, nie wynika z tego, że aby żyć, musimy czynić bardziej bolesne wysiłki, ani z tego, że nasze uzasadnione potrzeby są w mniejszym stopniu zaspokojone, ale z tego, że nie wiemy już gdzie leży kres takich potrzeb i przestajemy widzieć sens naszych wysiłków. […] Nasza choroba nie wynika więc ze zwiększenia się liczby lub nasilenia obiektywnych przyczyn cierpienia; nie świadczy o większej biedzie ekonomicznej, lecz o alarmującej nędzy moralnej.”18

Erich Fromm zaś pisze: „Świat nasz staje się zbiorem martwych artefaktów; od syntetycznej żywności do syntetycznych organów, cały człowiek zmienia się w część maszynerii, którą kontroluje i przez którą równocześnie sam jest kontrolowany. Nie ma żadnego planu, żadnego celu w życiu, oprócz czynienia tego, co dyktuje mu logika technologii. Rości sobie pretensje do tworzenia robotów – ma to być jedno z największych osiągnięć technicznych jego umysłu, a niektórzy specjaliści zapewniają, że te roboty trudno będzie odróżnić od żywego człowieka. Osiągnięcie to jednak traci swój zdumiewający charakter, kiedy zdamy sobie sprawę, iż człowiek sam ledwie odróżnialny jest od robota.”19

Witkacy natomiast mówił wprost o nieuchronności powszechnego „zbydlęcenia” ludzkości.20 Czy zatem wraz z rozwojem technicznym ludzkości i informatyzacją społeczeństwa nie dochodzi do załamania się prawa egzystencji albo czy nie jest tak, że pod to prawo podpadają już tylko raczej nieliczne jednostki? Alarmująca nędza moralna – człowiek przypominający robota – „zbydlęcenie” ludzkości – 3 głosy wybitnych myślicieli, ale w rzeczywistości ten sam głos, który tylko innymi słowami określa kondycję psychiczną i umysłową człowieka współczesnego.

Samobójstwo egzystencjalne, które tu rozważamy, wynikające z głębokiego namysłu nad życiem i światem, nad śmiercią i umieraniem, złem i cierpieniem, prawdopodobnie zwiększa swój zasięg, dotyczy jednakże cały czas tylko jednostek, w skali świata stosunkowo nielicznych. Pustka duchowa i egzystencjalna zatacza natomiast coraz szersze kręgi, życie staje się coraz bardziej mało znaczące, choć nie zawsze przez to łatwiejsze. Pustka i nuda mogą być trudne do zniesienia. A z życiem, które mało znaczy, łatwo się rozstać – nawet bez argumentów.

Samobójstwo egzystencjalne a problem narodzin

Oto Bóg rozmawia z człowiekiem, który ma się dopiero urodzić. Pokazuje mu z wysoka Ziemię, informuje go dokładnie, na czym polega ludzkie życie i co jego, człowieka, konkretnie spotka, gdy się na Ziemi urodzi. Człowiek, który ma się dopiero urodzić słucha wszystkiego uważnie. Mija dłuższa chwila, Bóg przygląda mu się w milczeniu, po czym pyta: <<A teraz, kiedy już dokładnie wiesz, co cię czeka na Ziemi, powiedz mi, czy chcesz się urodzić?>> […] Samobójca egzystencjalny to ktoś, kto mentalnie przenosi się w tak właśnie wyobrażoną chwilę przed własnym urodzeniem. Przygląda się formie ludzkiego istnienia na Ziemi, którą <<narzuca>> nam Bóg (czy los) i właśnie dlatego odmawia przyjścia na świat – to znaczy odrzuca dar. Woli pozostać w nicości, ponieważ – jak to odczuwa – nie może zgodzić się na reguły istnienia, które bezwarunkowo określają kształt ludzkiej egzystencji (wedle których wszyscy musimy żyć). Po namyśle odpowiada więc: <<Nie, dziękuję. Jednak się nie zdecyduję>>. Zamiast istnieć woli <<powstrzymać się>> od istnienia.”21

Stefan Chwin, autor powyższego cytatu, który jak sam określa, można zaliczyć do „fantastyki prenatalnej”, dzięki tej metaforze uświadamia nam związek samobójstwa egzystencjalnego z problemem narodzin i nieistnieniem przed narodzinami. Uznanie, że życie i świat nie mają sensu, czy odwołując się do słynnego określenia Sartre’a, że „świat jest zbędny”, pociąga za sobą w konsekwencji „zbędność” naszych narodzin.

Philipp Mainländer zajmuje zdecydowane stanowisko wobec problemu narodzin: „A kto jest pesymistą? Kto musi nim być? Człowiek, który dojrzał do śmierci. Pesymista nie może miłować życia, tak jak optymista nie może się od niego odwrócić. Jeśli nie dostrzega, że sam żyłby dalej w swych dzieciach – dzięki tej okoliczności, rozmnażanie traci swój okrutny charakter – to z przerażeniem powstrzyma się, jak Humboldt, przed skazaniem obcej istoty na męki, którymi musiałaby ona może przez osiemdziesiąt lat okupywać kilka minut jego rozkoszy i słusznie uzna płodzenie dzieci za zbrodnię”.22

Przytoczmy jeszcze myśl Dawida Hume’a, wielkiego filozofa szkockiego, który nie tylko na życie ludzkie, ale życie każdej istoty żywej spoglądał z dużą dozą pesymizmu. „Samo przyjście na świat – pisze Hume – jest udręką dla noworodka i dla jego umęczonej matki; każdemu okresowi życia towarzyszą słabość, niemoc i cierpienie; i kończy się ono wreszcie w śmiertelnej męce i grozie. Zauważ także, rzekł Filon, jak osobliwe zabiegi stosuje przyroda, ażeby życie każdej żywej istoty zaprawić goryczą. Silniejszy żeruje na słabszym i utrzymuje go w ciągłym strachu i lęku. Słabszy z kolei żeruje często na silniejszym, dręczy go i napastuje bez wytchnienia. Weź pod uwagę nieprzebrany rój owadów, które albo żyją na ciele zwierzęcia, albo fruwając dookoła topią w nim żądła. Owady te same z kolei znoszą męki od innych owadów jeszcze mniejszych. Tak więc każde zwierzę ze wszystkich stron, z przodu i z tyłu, z góry i z dołu otoczone jest przez wrogów, którzy nieustannie szukają jego nieszczęścia i zguby.”23

Przyroda, która nie dość wnikliwemu umysłowi, może jawić się jako sielanka, jest w rzeczywistości jedną wielką rzeźnią. Słusznie zauważa Cioran, że kto zachwyca się tym światem, staje się jego karykaturą.24 Chwin zastanawia się nad tym, czy samo istnienie na tym świecie nie jest moralnie naganne.25 Z punktu widzenia filozoficznego i etycznego pytanie to stanowi duże wyzwanie.

Bezsens życia i świata jako usprawiedliwienie samobójstwa

Brunon Hołyst na podstawie badań dotyczących poglądów społeczeństwa polskiego na problematykę samobójstw podaje, iż jedne z najczęściej zaznaczanych powodów usprawiedliwiających zamach samobójczy to bezsens życia. Tę odpowiedź w ankiecie zaznaczało prawie 40% respondentów. Na utratę sensu życia jako motywu samobójstwa wskazywało prawie 36% ankietowanych (ponad 4400 osób, w większości młodych). Ten motyw koresponduje z poczuciem bezsensu życia z listy okoliczności usprawiedliwiających zamachy samobójcze. Nie można jednak pominąć tej kilkuprocentowej różnicy – jak zaznacza autor badań – z której wynika, że więcej osób jest w stanie usprawiedliwić samobójstwo bezsensem życia niż uznać utratę sensu życia za wystarczający motyw samobójstwa. Ten motyw, poza tym, mógł być szeroko rozumiany.26

Jan Marx stwierdza, iż sens to coś co ma znaczenie i wartość dla człowieka. „By rozstrzygnąć kwestię sensu i braku sensu istnienia – pisze on – można się odwołać do argumentu Einsteina, który twierdzi, że człowiek uważający, że życie jest bezsensowne, nie jest wart, aby żyć. Kwestia, czy ktoś jest wart, czy nie wart, aby żyć i ewentualnie przyznania mu prawa do życia, gdy uzna, że ma ono sens – Einsteinowi chodzi zapewne o jakiś przedustawny sens metafizyczny – jest postawione naiwnie. Czyżby na życie trzeba było zasłużyć jego akceptacją, bez względu na warunki istnienia?! Problem należałoby postawić inaczej: uważam, że życie jest bezsensowne, ale odbieram je sobie nie dlatego, żebym nie był wart życia, czego mi odmawia Einstein, ale żebym nie musiał uczestniczyć w absurdalnym pochodzie od nicości do nicości, trudząc się jak mityczny Syzyf. Einstein uważa, że szczęście i zadowolenie to <<ideał trzody chlewnej>>, życiu bowiem nadają sens <<dobro, piękno i prawda>> – gdyby je chcieć mierzyć skalą wszechświata, to oczywiście tak samo jak wszechświat nie miałyby one sensu.”27

Słusznie Marx zwraca uwagę na naiwność Einsteina i polemizuje z jego poglądem. Wielu uczonym i artystom prawda i piękno przysłaniają dramat istnienia.

W swoim wczesnym dziele „Narodziny tragedii” Fryderyk Nietzsche wyraził słynną i doniosłą myśl: „Tylko jako fenomen estetyczny istnienie i świat znajdują wiekuiste usprawiedliwienie.”28 Cały problem tkwi jednak w słówku „tylko”. Świat właśnie jest nie tylko zjawiskiem estetycznym, ale kryje w sobie niewysłowiony ból istnienia.

Świat oceniany był przez filozofów nader różnie. Znany jest pogląd na świat dwóch wielkich filozofów. Z jednej strony Leibniz, w oczach którego świat, w jakim żyjemy, jest najlepszy z możliwych, z drugiej strony Schopenhauer postrzegający świat jako tak zły, że gdyby był już choćby trochę gorszy, to w ogóle nie mógłby istnieć.29 Mniej natomiast znana, choć znakomita w swojej konkluzji i zarazem poniekąd godząca powyższe skrajne stanowiska jest sentencja, jaką wyraził koryfeusz poezji niemieckiej i autor wielu głębokich myśli Fryderyk Hebbel. Pisze on: „Optymiści dowodzący, że ten świat pomimo nędzy, choroby i śmierci jest najlepszym ze wszystkich światów, lubią także przytaczać, że niektóre zalety ludzkiej natury mogą się rozwinąć właśnie tylko dzięki przeszkodom i przeciwieństwom tego świata. Jest to sofisterya, przeocza się bowiem, że te zalety potrzebne są człowiekowi tylko dlatego, że świat jest taki, jakim jest, i że człowiek byłby zapewne zupełnie inny, gdyby świat był inny. W ogóle zaś, choćby się nawet udowodniło – co się nie da udowodnić – że ten świat jest najlepszy ze wszystkich możliwych światów, dowiodłoby się tylko, że lepiej by było, gdyby żadnego świata nie było”.30

O człowieku i życiu ludzkim Hebbel też nie miał najlepszego zdania. Przytoczmy tu jeszcze nieco przewrotną, ale celną myśl Hebbla. „<<Wielbię Boga za to, że mnie stworzył!>> Masz do tego większą przyczynę, niż ktokolwiek inny, gdyż czynił to z pewnością ze wstrętem.”31

Czy więc bezsens życia i świata jest wystarczającym usprawiedliwieniem samobójstwa? Cioran uznał samobójstwo za jedyne rozsądne rozwiązanie. Rzeczywiście po przeczytaniu jego dzieł, w którą stronę spojrzeć dostrzega się absurd świata. Filozofia jednak nie jest terapią, wręcz przeciwnie – powinna rodzić niepokój. Cioran wszakże uważa, że sama możliwość popełnienia samobójstwa działa terapeutycznie i… pozwala żyć.32 Hebbel zaś, którego raz jeszcze tu przywołamy, ma dla nas takie przesłanie: „Dla śmiertelnego człowieka jest nieszczęście w pewnym sensie szczęściem. Jak znieść śmierć, gdyby życie nie było nieznośne?”33

Samobójstwo kosmosu

W znanej powieści Sartre’a „Mdłości” cały Kosmos chce popełnić samobójstwo, to znaczy wycofać się z istnienia w nicość, ale nie może tego dokonać, gdyż został skazany na to by istnieć. Kosmos jawi się tu jako samotny, gigantyczny, bezsilny samobójca, który chce się zabić, ale nie może tego zrobić.34

Jednym z duchowych fundamentów <<samobójstwa egzystencjalnego>> – pisze Chwin – jest podejrzenie, a czasem nawet pewność, że świat, w którym żyjemy, jest źle zrobiony i w swojej podstawowej strukturze nienaprawialny. Że źle zrobiony jest także człowiek. Godząc się na życie, godzimy się zatem na bycie w źle zrobionym świecie i na bycie ludźmi źle zrobionymi.”35

Najbardziej skrajnym modelem samobójstwa egzystencjalnego jest obraz Boga, który popełnia samobójstwo, wymierzając sobie „karę” za stworzone przez siebie „nieudane” istnienie. Cioran w jednym ze swoich esejów pisał: „Można sobie wyobrazić owego stwórcę, jak – nareszcie świadom swej ślepoty – bierze na siebie winę za błąd; jak się od niego odżegnuje i kaja, po czym, pragnąc ocalić choćby pozory elegancji, wymierza sobie sprawiedliwość. Tym sposobem znika razem ze swym dziełem, a wszystko bez udziału człowieka. Taka byłaby poprawiona wersja Sądu Ostatecznego”.36

W inny sposób wyraził to Hebbel w swoim aforyzmie: „Bóg stworzył świat z niczego: dlatego nicość zawsze w nim góruje.”37

Stefan Chwin w końcowej refleksji nad swoją książką o „grzechu istnienia” nie godząc się na to kim jesteśmy i na całość, w której jesteśmy, napisał: „Prowadziło to do najbardziej grzesznej myśli, jaka przyszła mi wtedy do głowy: że my wszyscy – ludzie zamieszkujący Ziemię – jesteśmy lepsi od Boga, bo to nie my stworzyliśmy coś tak strasznego jak wszechświat. Że każdy z nas – nawet najgorszy – jest od Boga lepszy, bo nie stworzył czegoś równie potwornego. Konsekwencją takiej myśli było absolutne przerażenie, bunt, odraza, sprzeciw, niechęć, strach, lęk i pragnienie ucieczki. To znaczy niebrania udziału w niczym. Zupełnej nieobecności. Wypisania się z życia. Nie były to dobre myśli, ale miały w sobie mroczną słodycz i nie wiadomo czemu, dawały niezwykłą siłę. Nawet gdybym zrobił coś najgorszego, nigdy nie przerosnę Boga w złem. Nasze ludzkie grzechy są śmieszne przy czymś tak okropnym jak grzech stworzenia wszechświata. Do dziś uważam, że astronomia jest najstraszniejszą z nauk. To, co mówią teleskopy wycelowane w czarną pustkę nieba, odbiera wszelką nadzieję.”38

Co do astronomii wypada podzielić pogląd Chwina, ale to nie pustka nieba jest najstraszniejsza, ale pojawiające się ostatnio liczne doniesienia o odkryciach coraz to nowych planet poza naszym układem słonecznym. Niektórzy astronomowie sugerują, że Kosmos usiany jest planetami i przypuszczać należy, iż na wielu z nich istnieje życie i istoty podobne do ludzkich. A do tego jeszcze wszechświaty (bardzo liczne!) wchodzące w skład Kosmosu według niektórych fizyków mają się cyklicznie odradzać. 39 Suma cierpienia żywych istot w Kosmosie przechodzi wówczas wszelkie wyobrażenia.

Eduard von Hartmann dostrzegł zbieżność pomiędzy rozwojem świadomości a osłabieniem chęci życia. Sądził, iż rzeczywistość jako taka jest niemożliwa do zniesienia, chyba że przesłoni ją złudzenie. Przewidywał on także czas, kiedy cały ród ludzki osiągnie taki rozwój świadomości prawdziwego stanu rzeczy, iż nastąpi zbiorowe samobójstwo.40

Dawid Hume w swoim eseju o samobójstwie zauważa, że już Pliniusz sądził, iż zdolność popełniania samobójstwa daje ludziom przewagę nad samym nawet bóstwem.41

Cytowany już wcześniej autor „Metafizyki unicestwienia” Mainländer uważał, że wszystko w świecie jest wolą śmierci. Organizmy same z siebie chcą życia, swą wolę śmierci ukrywają w woli życia, ale to oznacza, że same z siebie chcą środka, który najpierw je same, a poprzez nie całość przywiedzie do absolutnej śmierci.42

Nie ma żadnej nadziei dla świata, powiada Cioran, wszystko co człowiek robi obraca się przeciwko niemu. Jeśli wyzbyć się wszelkich złudzeń, to zdaniem tego myśliciela, wypada uznać, iż wszystko co żywe powinno być martwe.43 Za tą „filozofią niebytu” stoją silne argumenty, ale z punktu widzenia psychologicznego szansa wyrwania ludzi z zaczarowanego kręgu iluzji jest praktycznie znikoma, o ile w ogóle możliwa.

Ciemność i światło, czyli jak żyć mimo doświadczenia absurdu istnienia

Nie wyprowadzasz ciemności z pokoju, lecz wprowadzasz jej przeciwieństwo – światło, które natychmiast ją neutralizuje.” Ta myśl Josepha Murphy’ego znakomicie wyraża istotę podejścia psychologii pozytywnej, w której kierunku spróbujemy się teraz zwrócić.

Chwin wskazuje na to, jak trudne zadanie, czasem niewykonalne, mają psychiatrzy i psychoterapeuci, którzy prowadzą terapię z pacjentami o skłonnościach samobójczych w przypadku gdy pacjenci mają wykształcenie filozoficzne. Niektórzy z nich przyznają, że nie potrafią sobie poradzić z argumentami swoich podopiecznych i sami się wikłają w przedstawionej przez nich prosamobójczej argumentacji o – jak to odczuwają – niedającej się zbić logice.44

Dla terapeutów, którzy w swojej pracy zetkną się z samobójstwem egzystencjalnym można polecić pracę Alexa Howarda „Philosophy for Counselling and Psychoterapy”, w której omówione są poglądy wielu filozofów pod kątem możliwości wykorzystania ich w poradnictwie i psychoterapii.45 Jednym z nich jest Spinoza, który uważał, iż człowiek wolny o niczym nie myśli mniej niż o śmierci, a mądrość polega na myśleniu o życiu, a nie o śmierci.46 Wskazać tu można także na nurt ekofilozofii, którego zresztą Spinoza był jednym z prekursorów.47

James Hillman, najwybitniejszy uczeń Junga, stwierdza jednak, iż ani filozofia, ani religia nie dają żadnej pociechy osobie zagrożonej samobójstwem.48 Sam Cioran zresztą pisze, że filozofia pomocna jest tylko w dochodzeniu do odpowiedzi na pytania egzystencjalne. Ale potem można ją już odrzucić, jest niepotrzebna, tak jak drabina, po której wchodziliśmy.49

Filozofia i logika utwierdzają, że w pokoju jest ciemno. Co może więc być źródłem światła? Trzeba go raczej szukać poza filozofią. Przywołajmy w tym miejscu raz jeszcze Durkheima: „Chodzi o to, że działanie i myśl to w gruncie rzeczy dwie antagonistyczne siły, które rozwijają się w przeciwnych kierunkach, a działanie to przecież życie. Powiedziano, że myślenie jest powstrzymywaniem się od działania, a zatem byłoby też ono powstrzymywaniem się od życia. Nie można ustanowić, a zwłaszcza utrzymać absolutnego panowania myśli, ponieważ byłaby to śmierć. […] Smutek nie jest nierozłączną częścią rzeczy, nie przychodzi do nas ze świata, lecz dlatego, że o nim myślimy. To wytwór naszej myśli.”50

Podobnie wypowiada się również Stefan Szuman: „Naiwne bezrefleksyjne nastawienie jest konieczne we wszystkich tych momentach życia, w których potrzebujemy spokoju, wypoczynku, radości. Większość ludzi nie posiada radości życia, bo nie umieją wypocząć, odprężyć się, bawić, zapominać, pogodnie i po prostu korzystać z chwili, albo pogrążywszy się w pogodnej kontemplacji, nie słyszeć zgiełku powszedniości. Te proste naturalne właściwości naiwnej dziecięcej psyche, niezmiernie rzadko są udziałem ludzi dorosłych. Kto się chce cieszyć życiem, musi się nauczyć <<nie myśleć>>, odpoczywać lub bawić się, gdy chwila tego wymaga. Nauczyć nas może tego w pewnej mierze obcowanie z naturą, turystyką, sporty – o ile nie są traktowane wyłącznie jako wyrobienie sprawności fizycznej dla brania rekordów – wczuwanie się w krajobraz, bezpretensjonalne życie towarzyskie, gry, sztuka, muzyka, poezja, przyjaźń. […] Widzimy więc, że sztuką życia jest w dużej mierze umiejętność życia naturalnego, prostego, naiwnego, to znaczy pozbawionego sztuczności, spontanicznego. Istnieje pewien rodzaj wtórnej, wyższej naiwności dostępny dla ludzi dojrzałych, który przywraca zdolność życia pierwotnego, aczkolwiek różni się zasadniczo od naiwności prymitywnej, niedojrzałej. Pierwotnie bowiem żyje się i używa życia, nie przeżywając jednak sensu istnienia. Refleksje i rozważania o życiu prowadzą do szukania jego sensu. Wiemy już jednak, że obok sensu, znajdujemy bezsens. Natrafiamy na sprzeczności, z chwilą gdy staramy się sens istnienia uchwycić. Naiwność wtórna jest równoznaczna z odnalezieniem mądrości, sensu i wartości życia, na łonie życia samego jest pełnym prostoty powrotem do życia w harmonii z jego pierwotną rzeczywistością. Jest naiwnością świetlaną, uduchowioną, nie mającą nic wspólnego z obcym życiem i wrogim intelektualizmem. Naiwność wtórna jest dojrzałym owocem doświadczeń, które nas wracają życiu a nie oddalają od niego.”51

Przytoczyliśmy obszernie myśl Szumana gdyż nie jest ona łatwo dostępna dla współczesnego czytelnika, natomiast wydaje się być bardzo istotna z punktu widzenia profilaktyki samobójstw egzystencjalnych.

Światłem, które może neutralizować ciemność wynikłą z doświadczenia absurdu istnienia może być także pasja (zainteresowania) i miłość. Erich Fromm jeden z podrozdziałów w swojej książce „O sztuce miłości” zatytułował „Miłość jako rozwiązanie problemu ludzkiego istnienia”.52

Czy naiwność wtórna, o której mówi Szuman, pasja i miłość, mogą mieć znaczenie wobec filozoficznie przemyślanego absurdu istnienia? Czy próbując je godzić nie popadniemy w sprzeczność? Zaczęliśmy nasze rozważania od zacytowania myśli Kierkegaarda. Zakończmy je również jego słowami: „Dopóki żyję, żyję w sprzecznościach, samo życie bowiem jest sprzecznością”.53

11 Camus A. (1991), Dwa eseje, Wyd. KRĄG, Warszawa.

22 Fromm E. (2014), Anatomia ludzkiej destrukcyjności, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań.

33 Chwin S. (2010), Samobójstwo jako doświadczenie wyobraźni, Wyd. TYTUŁ, Gdańsk.

44 Cioran È. (2004), Zeszyty 1957 – 1972, Wyd. KR, Warszawa; Cioran È. (2008), Samotność i przeznaczenie, Wyd. KR Warszawa.

55 Marx J. (2003), Idea samobójstwa w filozofii, Wyd. ALFA, Warszawa.

66 Kijaczko S. (2005), Wobec bycia. Filozoficzny problem samobójstwa, Wyd. Uniwersytety Opolskiego, Opole.

77 Sarzyński P. (2002), Leksykon samobójców, Wyd. ISKRY, Warszawa.

88 Mainländer Ph. (2001), Metafizyka unicestwienia, /w:/ Wokół nihilizmu, G. Sowinski /red./, Wyd. A, Kraków, s. 35 – 71; zob. też: Wasiewicz J. (2010), Oblicza nicości, Wyd. Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław, rozdz III, 3: Soteriologiczny nihilizm Hartmanna i Mainländera, s. 230 – 256; Rubinstein S. (2010), Ein individualististischer Pessimist: Beitrag zur Würdigung Phipipp Mainländers, SEVERUS Verlag, Hamburg; Was Philipp Mainländer ausmacht, W. H. Müller-Seyfarth /Hrsg./ (2002), Verlag Königshausen & Neumann, Würzburg.

99 Kierkegaard S. (2000), Dziennik, Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin, s. 100.

1010 Hołyst B. (1991), Przywróceni życiu, PWN, Warszawa.

1111 Améry J. (2007), Podnieść na siebie rękę, /w:/ Tenże, O starzeniu się. Podnieść na siebie rękę, Spółdzielnia Wydawnicza „Czytelnik”, Warszawa, s. 137 – 257.

1212 Sarzyński P., op. cit.

1313 Ślipko T. (2008), Etyczny problem samobójstwa, Wyd. PETRUS, Kraków.

1414 Fromm E., op. cit.

1515 Mauss M. (1973), Szkic o sezonowych przemianach społeczeństw Eskimosów. Studium z morfologii społecznej, /w:/ Tenże, Socjologia i antropologia, PWN, Warszawa.

1616 Marx J., op. cit.

1717 Chwin S. (2013), Samobójstwo i „grzech istnienia”, Wyd. TYTUŁ, Gdańsk.

1818 Durkheim E. (2006), Samobójstwo, Oficyna Naukowa, Warszawa.

1919 Fromm E., op. cit., s. 392.

2020 Werner M. (2009), Wobec nihilizmu: Gombrowicz Witkacy, Wyd. Sic!, Warszawa.

2121 Chwin S. (2010), Samobójstwo jako doświadczenie wyobraźni, op. cit., s. 6.

2222 Mainländer Ph., op. cit., s. 62.

2323 Hume D. (1962), Dialogi o religii naturalnej, PWN, Warszawa, s. 89 – 90.

2424 Cioran È. (2004), Zeszyty 1957 – 1972, op. cit.

2525 Chwin S. (2013), Samobójstwo i „grzech istnienia”, op. cit.

2626 Hołyst B. (2013), Poglądy społeczeństwa polskiego na problematykę samobójstw (w:) Kondycja psychiczna społeczeństwa polskiego a samobójstwa, B. Hołyst (red.), Wyd. Wyższej Szkoły Menedżerskiej w Warszawie, Polskie Towarzystwo Suicydologiczne, Warszawa, s. 675 – 928.

2727 Marx J., op. cit. s. 252; zob. też: Einstein A. (1999), Pisma filozoficzne, Wyd. JFiS PAN, Warszawa.

2828 Nietzsche F. (1994), Narodziny tragedii, Wyd. Inter Esse, Kraków, s. 57.

2929 Zob. Leibniz G. W. (2001), Teodycea, Wyd. Naukowe PWN, Warszawa; Schopenhauer A. (1994 – 1995), Świat jako wola i przedstawienie, Tom 1-2, Wyd. Naukowe PWN, Warszawa.

3030 Hebbel F. (1911), Dzienniki, Nakładem Księgarni Polskiej B. Połonieckiego, Lwów, s. 155.

3131 Tamże, s. 130.

3232 Cioran È. (2004), Zeszyty 1957 – 1972, op. cit.

3333 Hebbel F., op. cit., s. 168.

3434 Sartre J. – P. (1974), Mdłości, PIW Warszawa.

3535 Chwin S. (2010), Samobójstwo jako doświadczenie wyobraźni, op. cit., s. 242.

3636 Cioran È. (1995), Zły demiurg, Oficyna Literacka, Kraków, s. 55.

3737 Hebbel F., op. cit., s. 154.

3838 Chwin S. (2013), Samobójstwo i „grzech istnienia”, op. cit., s. 561 – 562.

3939 Zob. Heller R. (2015), Lepsze niż Ziemia, „Scientific American: Świat Nauki”, nr 2, s. 22 – 29; Penrose R. (2011), Cykle czasu, Prószyński Media, Warszawa.

4040 Hartmann von E. (1982), Filozofia nieświadomego. Philosophie des Unbewussten. Wybór tekstów, wyd. PAN, Warszawa.

4141 Hume D. (1962), Esej o samobójstwie (w:) Tenże, op. cit., s. 221-233

4242 Mainländer Ph., op. cit.

4343 Cioran È. (2004), Zeszyty 1957 – 1972, op. cit.

4444 Chwin S. (2013), Samobójstwo i „grzech istnienia”, op. cit.

4545 Howard A. (2000), Philosophy for Counselling and Psychotherapy, PALGRAVE, New York.

4646 Spinoza B. (1954), Etyka, PWN, Warszawa.

4747 Zob. Kopczyński K. (2001), Ekofilozofia i ekopedagogika a myśl Spinozy (w:) Wokół eko-filozofii, A. Papuziński, Z. Hull (red.), Wyd. Akademii Bydgoskiej im. Kazimierza Wielkiego, Bydgoszcz, s. 147 – 157.

4848 Hillman J. (1996), Samobójstwo a przemiana psychiczna, Wyd. KR, Warszawa.

4949 Cioran È. (2004), Zeszyty 1957 – 1972, op. cit.

5050 Durkheim E., op. cit., s. 355.

5151 Szuman S. (1938), Afirmacja życia, Nakładem „Lwowskiej Biblioteki Pedagogicznej”, Lwów, s. 20 – 21.

5252 Zob. Kopczyński K. (1994), Zainteresowania i system wartości u nieletnich zagrożonych samobójstwem, Polskie Towarzystwo Higieny Psychicznej, Warszawa; Kopczyński K., Kaczmarek M. (2014), Suicide, Prevention in Old Age (In:) Ageing and Old Age as a Task, A. Chabior, A. Szplit (eds.), Wyd. LIBRON, Kraków, s. 77 – 92; Fromm E. (2014), O sztuce miłości, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań.

5353 Kierkegaard S., op. cit., s. 93.

Translate »